Obejrzałem sobie mecz Boltonu z Arsenalem w którym nieoczekiwanie, chyba także dla siebie, zadebiutował Euzebiusz Smolarek. Ustawiony na prawym skrzydle miał zapewne wspomagać osamotnionego w ataku Daviesa. Niestety wsparcia nie udzielił. Grał schowany, nie wychodził do podań, a gdy piłkę miał grał najczęściej daleko i niecelnie. Także do nielicznych kontr nie biegał ze zbyt dużą ochotą jakby niepewny swojego przygotowania fizycznego. Ot zagrał, zadebiutował i nic więcej nie można o tym występie powiedzieć. Dziennikarz Sky Sports określił Polaka, że był praktycznie niewidzialny. Trudno się z tym nie zgodzić. Inna sprawa jest taka, że zadebiutował z jedną z najmnocniejszych, a na pewno z najlepiej grającą, najlepiej utrzymującą się przy piłce drużyną w Premiership. Arsenal po stracie bramki grał z taką siłą i swobodą, że byłem pewny, że sie skończy pogromem. Okres po golu Daviesa to atak za atakiem, słupki i dwusetki. Po wyjściu na prowadzenie Arsenal trochę spasował, Bolton się nieco otrząsnął.
Oglądając ten mecz odniosłem wrażenie, że to nie Arsenal był taki mocny, tylko Bolton taki słaby. Jedynie w fakcie, że panuje tu plaga kontuzji widzę szansę na utrzymanie, bo chwile, gdy Bolton grał o start w Lidze Mistrzów minęły i długo nie powrócą. Ten sezon to walka o środek tabeli i czego się obawiam bardziej batalia do ostatniej kolejki o utrzymanie.
Na potwierdzenie przeciętnego debiutu Smolarka oceny z jednej z gazet angielskich, które pokrywają się w większości z ocenami innych mediów.
Jaaskelainen (7), Steinsson (5), Shittu (5), Andrew O’Brien (5), Samuel (5), Joey O’Brien (5) (McCann 6), Smolarek (4) (Riga 6), Muamba (6) (Vaz Te 5), Nolan (6,) Gardner (5), Davies (7)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz